Risen - recenzja

Opublikował: kareel
Dodano: 5 listopada 2009

Komentarze: 4
Risen - recenzja

Tagi: recenzja risen

Obiecywali powrót do korzeni. Obiecywali, że znów wróci stary klimat. Obiecywali, że od gry będzie się trudno oderwać, że walki będą znów naprawdę emocjonujące. Obiecywali ciekawe zadania i nowy intrygujący świat. No i słowa dotrzymali! Oto Risen, godny następca Gothica! ..:: sir Mik ::..

Na początek może jednak parę słów dla graczy nie kojarzących czym był Gothic (to są jeszcze tacy?). Skrótowo mówiąc (bardzo skrótowo!) był to naprawdę świetny, lekki RPG nastawiony przede wszystkim na mocno zręcznościową walkę, wykonywanie questów oraz eksplorację terenu. Gry z tej serii od zawsze posiadały niesamowity klimat, bardzo ładną grafikę i jako pierwsze starały się wykreować prawdziwy żyjący świat, w którym napotkani ludzie naprawdę żyją i pracują. Takie rzeczy jak skomplikowane dialogi czy rozbudowany system rozwoju postaci były tu prawie nieobecne. Niestety kolejne części serii okazywały się coraz gorsze a grywalność coraz mniejsza. W końcu twórcy gry zerwali współpracę z dotychczasowym wydawcą i postanowili zrobić coś nowego, coś co miało wskrzesić legendę Gothica. I tak właśnie powstało Risen.


Nasza przygoda z grą zaczyna się jednak trochę nijako. Nowy  bohater, ponownie bezimienny, jako rozbitek ląduje na tajemniczej wyspie. Szybko łapiemy w ręce jakąś starą gałąź i ruszamy w głąb lądu po drodze przerabiając na mięso kilka dziwnie wyglądających stusio-podobnych ptaków. Im jednak dłużej gramy tym wszystko zaczyna nabierać kolorów a akcja tempa. Szybko zaczynamy się orientować w sytuacji na wyspie, dowiadujemy się o tym, że przypłynął na nią tajemniczy Inkwizytor, szukający pradawnych relikwii. Dowiadujemy się też o obozie bandytów czyli ludzi sprzeciwiających się władzy Inkwizycji, o klasztorze magów czy o tajemniczych wyłaniających się spod ziemi ruinach. Jednym słowem jest ciekawie, wprawdzie nie ma tu jakiegoś ogromnego rozmachu a wyspa nie jest przesadnie duża, ale co ważniejsze wszystko jest cholernie klimatyczne i maksymalnie dopracowane.

 


Bo jak to mówią - diabeł tkwi w szczegółach; wprawdzie cała wyspa to tak naprawdę jedna strefa klimatyczna i to co zobaczymy przypomina raczej Gothica II wzbogaconego czasami o kilka palm, to jednak wszystkie lokacje są naprawdę dopracowane. Nie czuje się po prostu pustki, co chwile napotykamy na jakieś postacie, jakieś obozowiska, prastare ruiny farmy, domy no i oczywiści wrogów. Wszystko to wygląda to tego naprawdę ładnie, szczególnie wszystkie drzewa i cała roślinność sprawa naprawdę realistyczne wrażenie – tysiące liści, piękna trwa pełna kwiatów, każde drzewo wydaje się na swój sposób unikatowe i wygląda nieco inaczej…. Cała reszta grafiki też trzyma poziom - mamy świetne efekty pogodowe, malownicze zachody słońca, mroczne jaskinie pełne migoczących kryształów, świetnie dopracowane tekstury budynków. Aż chce się grać i na to wszystko patrzeć! Przy maksymalnych detalach dochodzą do tego jeszcze świetnie cienie rzucane przez wszystkie przedmioty czy gałęzie drzew i naprawdę fajnie zrobione, ultra realistyczne tekstury ubrań wszystkich postaci. Niestety – podobnie jak w większości gier stworzonych przez Piranię, okropnie kuleje animacja postaci. Wszyscy poruszają się nienaturalnie, mimika twarzy prawie nie istnieje a już animacja skoku budzi taki śmiech, że można się dosłownie  posikać w spodnie (lub sukienkę w zależności co kto nosi :-). Niektórzy jednak mówią, że to właśnie ta kulejąca animacja dodaje tylko całości specyficznego retro-smaczku, i chyba coś w tym jest – bowiem Risen wygląda czasami identycznie jak pierwsze części Gothica. Podobnie jest z muzyką, wszystko co usłyszmy dziwnie przypomina nam motywy znane z poprzednich części cyklu. Popatrzcie zresztą chwilkę na dodane przez nas filmiki czy screeny, posłuchajcie muzyki z gry… podobieństwa między tymi tytułami same rzucają się w oczy.


Co jednak ważniejsze nie tylko grafika ale również i grywalność postała taka jak w starych Gothicach. Podkreślenie przy „starych” celowe, bowiem ze średnio udaną „trójką” ta gra nie ma na szczęście zbyt wiele wspólnego. Same serce gry, cała mechanika umiejętności i system rozwoju postaci, wszystko to zostało prawie żywcem wzięte z pierwszych części Gothic. Dalej jest to lekki RPG z bardzo zręcznościową walką, w którym przez większość czasu zwiedzamy świat i tłuczemy przerabiając na doświadczenie każdego potwora jakiego tylko spotkamy na swej drodze. W trakcie wędrówki zbieramy też wszelakiego rodzaju roślinki i inne mniej lub bardziej ciekawe skarby. Również, podobnie jak kiedyś, po zdobyciu poziomu, możemy zwiększyć jeden z atrybutów naszej postaci czyli siłę i zręczność (nie ma to jednak wpływu na wygląd naszej postaci) czy nauczyć się jakieś pobocznej umiejętności albo w końcu ulepszyć swoją biegłość w walce danym typem broni. Wśród pobocznych umiejętności znajdziemy chociażby kowalstwo czy alchemię, ale też na przykład zdolność pozwalającą nam na zapisywanie magicznych zwojów czy oprawianie zabitych zwierząt tak, aby zdobyć dodatkowe cenne trofea. Jeżeli zaś chodzi o samą walkę to każda z biegłości ma 10 poziomów wtajemniczenia. Wraz z ich rozwojem walczymy coraz lepiej, możemy wykonywać bardziej skomplikowane ciosy czy wykonywać ciekawe komosy.


 

No właśnie walka. Znów jest ciekawie, po dosyć kiepskim modelu znanym nam z trójki, gdzie walki były dosyć nudne, często chaotyczne i okropnie powtarzalne, w Risen jest znacznie ciekawiej. Wprawdzie ciągle główną zasadą jest ciągle blokowanie ciosów i wyczekiwanie na dogodny moment do zadania własnego, ale trzeba przyznać, że każdą z dostępnych typów bron walczy się nieco inaczej i system walki pozwala tutaj na naprawdę dużo. Co jednak najważniejsze, każda walka wymaga od nas maksymalnego skoncentrowania, gra jest bowiem naprawdę trudna i trzeba szybko zapomnieć o swoich przyzwyczajeniach. Okazuje się, że bowiem zupełnie inaczej wygląda walka z wilkiem a inaczej ze szkieletem czy ogromną i silną jaszczurką. Taktyka jaka sprawdzała się w przypadku jednego wroga jest zwykle zupełnie nie przydatna w walce z innym! Co więcej – naprawdę czuje się różnicę między walką mieczem i tarczą a system walki w którym preferujemy ciężkie dwuręczne kije. Oczywiście mamy też w grze broń dystansową, ale tutaj pełni raczej rolę pomocniczą, bo nawet będąc świetnie wyszkolonym łucznikiem czy kusznikiem raczej nie zdarzymy zabić żadnego wroga zanim do nas dobiegnie... Została też magia (co ciekawe magiem można zostać stosunkowo prosto i to na początku gry, tak, że nie trzeba specjalnie łazić gdzieś na sam koniec świata), ale trzeba przyznać ze jest dosyć słaba – mamy 3 gałęzie magii – bardzo szybkie magiczne pociski, które jednak zadają słabe obrażenia, silną kulę ognia, która jednak wolno się ładuje i lodowy zamrażający pocisk. Praktyka jednak pokazuje, że nauczyć się możemy tylko jednej gałęzi zaklęć, bo na resztę zabraknie nam punktów. Magowie mogą korzystać tez wprawdzie z magii runicznej, ale są to głównie pomocnicze, typowo użytkowe zaklęcia w rodzaju lewitacji, światła czy telekinezy. Trzeba więc przyznać, ze droga maga to tutaj spore wyzwanie.

 

 

Wracając jednak do różnych nacji - wrócono do podziału znanego nam z Gohica jedynki i dwójki gdzie fabuła wymuszała na nas przyłączenie się do danego obozu – podobnie jest i tutaj. Do wyboru mamy właśnie Inkwizycję, Bandytów i Magów (współpracujący zresztą z inkwizycją). W zależności od naszego wyboru do wykonania będziemy mieli nieco inne zadania i dostaniemy specyficzny, unikatowy ekwipunek. Wybór obozu wymusza od nas też specjalizację w danym typie broni. Dla przykładu żołnierze inkwizycji korzystają w walce z dwuręcznych bojowych kosturów a w późniejszej fazie gry także z magii ofensywnej, podczas gdy bandyci uwielbiają miecze. Natomiast magowie jako jedyni mogą nauczyć się magii runicznej i nie musza rzucać wielu zaklęć z kosztownych zwojów. Niestety takie rozwiązanie chociaż ciekawe fabularnie powoduje, że wybierając dany obóz musimy jednocześnie stworzyć ściśle określoną postać. Nie można zostać inkwizytorem walczącym mieczami, bo po prostu od pewnego momentu nie znajdziemy nikogo kto nas nauczy nimi walki. Dodatkowo cały najlepszy ekwipunek i zbroje dostajemy dopiero wraz z postępami fabularnymi. Risen na pewno nie jest tytułem dla wszystkich lubujących się  w kompletowaniu ekwipunku w wybieraniu pomiędzy dziesiątkami typów broni. Dostępnego ekwipunku jest tutaj po prostu mało i zmieniamy go naprawdę bardzo rzadko. Trzeba jednak przyznać, że w czasie wędrówek można znaleźć sporo rożnych dodatkowych rzeczy, począwszy od kilkunastu typów różnych ziół, które można przerobić na przydatne mikstury, aż do mięsa i innych smacznych rzeczy czy wszelakiego rodzaju zębów, kłów oraz futer pokonanych bestii. Wszystko to można łatwo spieniężyć, złoto się przyda zawsze, bo mimo, że ekwipunek zmieniamy stosunkowo rzadko to jednak nauka nowych umiejętności zawsze kosztuje.

 

Jak wiadomo samo łażenie i zabijanie potworów znudziłoby się szybko więc i w grze nie mogło zabraknąć masy questów. Trzeba przyznać, że jest ich naprawdę dużo i są świetnie dopracowane. Wprawdzie listy dialogowe są tutaj raczej proste i nie mamy większego wpływu na rozwój rozmowy, to jednak zadania i sposób w jaki je przedstawiono naprawdę zasługują na uznanie.  Czasami wystarczy z kimś porozmawiać, czasami musimy „przekonać” daną osobę aby nam pomogła, a jeszcze innym razem odnaleźć jakieś przedmioty.. Z jednej strony zadania wydają się może czasami proste i oklepane, ale sposób ich przedstawia jest po prostu rewelacyjny, wszystko się wydaje naturalne a każda wykonana misje powoduje, że coraz bardziej wczuwamy się w prowadzoną postać i magiczny świat jaki przygotowali twórcy Risen. Niestety większość zadań można wykonać tylko w jeden możliwy sposób. To właśnie ta mnogość questów pobocznych tworzy najbardziej klimat gry – sam główny wątek fabularny jest od pewnego momentu dosyć nijaki. Na początku wprawdzie wszystko naprawdę wciąga, lądujemy na tajemniczej wyspie, nie wiemy jeszcze o co w tym wszystkim chodzi, jednak w późniejszej fazie gry zabawa staje się już nieco nudna. Nowych questów nie przybywa i jedynym co mamy do roboty jest bieganie po dobrze już znanych lokacjach i wyżynanie kolejnych wrogów aby zdobyć jakieś przedmioty i doświadczenie. Podczas gdy początek gry dosłownie wciska w fotel i od Risen wprost trudno się odlepić, to sama końcówka wyszła panom z Piranha Bytes już dużo słabiej. Brakuje zwrotów akcji, większego dynamizmu, wszystko się niemiłosiernie wlecze. A szkoda!

 

 

Trzeba przyznać, że jak na grę o tak dobrej grafice i jak na tytuł pracujący na silniku Gothica III znanego nam przecież z  toporności i słabej wydajności Risen chodzi jak złoto. Gra uruchamia i ładuje się błyskawicznie, wygląda naprawdę ładnie nawet na średniej klasy sprzęcie i co ważniejsze nie jest zbugowana. Przez całą zabawę nigdy się nie zawiesiła, nie natrafimy tez raczej na questy bez możliwości ich wykonania.
Nową grę chłopaków z Piranha Bytes jest naprawdę bardzo trudno to bowiem wyraźnie tytuł  dla fanów starszych części Gothica – taki sam interface, taki sam klimat, podobny styl walki, nawet grafika i muzyka ma w sobie coś z tych tytułów. Jeżeli lubiliście te tytuły to i w Risen się zakochacie, jeżeli jednak nigdy nie trawiliście Gothica to i zakup Risen możecie sobie spokojnie darować. Co jednak z tymi, którzy w żadnego Gothica nigdy nie grali? Im gra powinna się spodobać – piękna grafika, intrygujący i tajemniczy świat, świetny i widowiskowy system walki, ciekawy sposób rozwijania postaci, masa questów.. Niestety im dalej w las tym ciemniej – questy szybko się kończą a samo bieganie i mordowanie mobów może być fajne w grze MMO, ale tutaj po dłuższym czasie zaczyna nudzić. Również fabuła od pewnego momentu jest mocno niedopracowana i końcówka gry jest po prostu i zwyczajnie nudna. Jednak jednym słowem – naprawdę warto! Zalety gry biją na głowę te wszystkie niedoróbki a gra jest tym czym powinien być nieudany Gothic 3.

Naszym zdaniem
Gra Lubiliście Gothica? Jeżeli tak to Risen jest właśnie dla Was. Niesamowity klimat, ogromna grywalność, ciekawy świat. Gdyby tylko fabułą była nieco lepsza…

Nasza ocena

9
Zalety
Zalety
  • Niesamowity klimat
  • Ciekawy, oryginalny świat
  • Piękna grafika, dbałość o szczegoły
  • Grywalność
  • Wszystko co najlepsze w serii Gothic
Wady
Wady
  • Słaba fabuła
  • Stosunkowo szybko zaczyna się nudzić
  • Drętwa animacja postaci
Skomentuj!

Komentarz został zapisany pomyślnie.

Komentarze

  • pupa
    pupa22 grudnia 2012
    pupa
  • Nie
    Nie8 lipca 2012
    Nie
  • Zal
    Zal4 marca 2012
    Zal
  • aaa
    aaa30 października 2010
    aaa
Co myślisz o:

Risen - recenzja

9.5
zagłosuj!
głos oddany!
Reklama