Niespełnione oczekiwania

Opublikował: kareel
Dodano: 27 grudnia 2008

Komentarze: 6
Niespełnione oczekiwania

Tagi: II wojna cod wojna Call of Duty: World at War fps pacyfik recenzja Call of Duty: World at Wa

Przyznam, że po świetnym CoD 4 – Modern Warfare czekałem dosłownie z wypiekami na twarzy na następną część tego cyklu. Niestety „czwórka” ustawiła poprzeczkę naprawdę wysoko i w zasadzie od razu było wiadomo, że ludziom z Treyarch będzie bardzo trudno ją przeskoczyć.

Modern Warfare miało przecież wszystko co powinien mieć idealny FPS – niesamowity klimat, świetnie przemyślane misje, masę ale to naprawdę masę akcji w najlepszym wydaniu i do tego wszystkiego jeszcze ciekawą historię ze świetnie rozrysowanymi postaciami... Nic więc dziwnego, że wszyscy gracze mieli naprawdę ogromne oczekiwania w stosunku do nadchodzącego World at War. I to tym bardziej, gdy przypomnimy sobie, iż gra miała otrzymać w końcu nowy silnik graficzny a na dodatek powrócić do swych korzeni, czyli II wojny światowej.
Jednak do rzeczy – wszystkie wydarzenia, podobnie jak zresztą w większości  tytułów z tej serii, obserwujemy za z perspektywy dwóch bohaterów. Naprzemiennie wcielamy się bowiem w dzielnego amerykańskiego marines walczącego na Pacyfiku, by po chwili przenieść się w ciało nie mniej walecznego Rosjanina broniącego swojej ojczyzny a potem ruszającego na Berlin!

Od samego początku gra naprawdę mocno wali po oczach i rzuca nas sam środek walki. Obu bohaterów poznajemy gdy są dosłownie o krok od śmierci i dopiero pojawienie się kolegów z oddziału ratuje ich przed kostnicą; dla przykładu nasz dzielny jankes zaczyna swoją przygodę w rękach japońskich żołnierzy, którzy za chwilę mają zamiar go zabić. Od razu też widać, że gra jest naprawdę brutalna i nie chodzi tutaj bynajmniej o typowe dla serii pokazywanie oderwanych kończyn czy paskudnych ran postrzałowych. Tutaj twórcy chcieli najwyraźniej pokazać inne oblicze wojny, nie tylko bohaterskich żołnierzy, ale też drugą stronę: rozstrzeliwanie jeńców przez Rosjan, japończyków torturujących pojmanych amerykanów, pobojowiska pełne skręcających się z bólu straszliwie poranionych żołnierzy… Końcowy efekt budzi jednak często raczej obrzydzenie; można mieć wrażenie, że niektóre sceny są całkowicie niepotrzebne, niczemu nie służą i są raczej obliczone na szokowane gracza ilością czerwonej cieczy rozlanej po drodze. Stare gry z cyklu również szokowały, ale robiły to za sprawą klimatu, pomysłowych misji; tutaj natomiast często zamiast tego mamy tylko bezmyślną brutalność. Nie tędy droga panowie!

 



No właśnie - same misje – niektóre z nich są naprawdę świetne, jak chociażby fragment gdy uciekamy w płonącym budynku, albo zadanie gdy ratujemy rozbudów z pokładu latającej łodzi. Ale mimo wszystko, w całej grze nie ma czegoś co naprawdę można byłoby zapamiętać na dłuzej. Całość sprawia też nieco mniej hollywoodzkie wrażenie niż niegdyś, nie uświadczymy też tutaj tak ciekawej fabuły. Zresztą pamiętacie pewnie pierwszą misje w „czwórce” – szturm na płynący w czasie sztormu statek i to jak ona się kończy? Albo moment gdy atakujemy studio telewizyjne, tą masa szkła, która pryska na wszystkie strony, nie mówiąc już o jednej kapitalnej misji, która kończy się eksplozją bomby atomowej? Tutaj niczego takiego nie uświadczymy. Wszystkie misje wprawdzie trzymają wysoki poziom, są cholernie grywalne, porządnie przemyślane, ale po prostu czasami czuć ze twórcom zabrakło wyobraźni... To wszystko już po prostu było!

Wszystkie etapy mają zresztą jedną zasadniczą wadę – wprost ociekają liniowością i oskryptowaniem. Tak wiem, że to cecha charakterystyczna serii i jednocześnie jej zaleta, ale w najnowszej części gry skrypty są po prostu aż za bardzo wszechobecne i nachalne. Można wręcz powiedzieć, że tutaj AI praktycznie nie istnieje. Czasami wyraźnie widzimy, że dopiero przy dojściu do pewnego momentu akcja posuwa się do przodu. Jeżeli na przykład staniemy w miejscu, to często po chwili cała walka cichnie, skrypty przestają się wykonywać i system potulnie czeka abyśmy zrobili następny kroczek do przodu…. Wiele razy okaże się też, że jeżeli zajdziemy wroga od strony, której twórcy wcześniej nie przewidzieli, to ten po prostu będzie stać jak głupek. Po tytule wydanym w 2008 roku można byłoby się spodziewać czegoś więcej. Lepsze AI mieli już przeciwnicy w pierwszym Unrealu...
 
 

Jednak z drugiej zaś strony, skrypty na które tak narzekam powodują, że niektóre akcje i momenty rozgrywki po prostu zapadają w pamięć. Szalone ataki japończyków dosłownie wyłaniających się spod ziemi, czy niektóre bardziej widowiskowe momenty nie byłyby bez nich możliwe. Jednak po raz kolejny trzeba przyznać, iż panowie z Infnity Ward tworzyli swoje skrypty z większa finezją i wyczuciem niż twórcy „piątki”.

Grafika? Jest po prostu dobra. Momentami nawet świetna. Wszystko wygląda realistycznie, szczególnie pochwalić można świetne efekty wybuchów czy płonącego ognia. Można się najwyżej przyczepić do pewnej „plastikowatości” modeli, ale to już kwestia gustu. Grafika jest po prostu dobra, nawet bardzo, ale też nie wyznacza jakichś nowych standardów w grach. Dźwięk?  Jak zawsze stoi na najwyższym światowym poziomie. Od twórców CoD 5 mogłoby się uczyć wielu ludzi tworzących gry komputerowe. Odgłosy strzałów, wybuchów, krzyki rannych,  okrzyki żołnierzy, muzyka – sam miód! Gra została wydana w wersji kinowej więc wszystkie głosy zostały zachowane w oryginalnym brzmieniu.
 
 
Wielu z Was zapewne czeka na parę słów o trybie multiplayer w grze. Ten jest w zasadzie dokładną kalką systemu znanego z poprzedniej części. Na szczęście! Przecież po co zmienić coś prawie idealnego? Z nowości można wymienić możliwość używania pojazdów (ale nie na wszystkich mapach), nieco zmieniony system zdobywania umiejętności w czasie walk multi i oczywiście zupełnie inny ekwipunek. Starych wyjadaczy rozczarować może nieco wolniejsze tempo akcji. Dysponujemy bowiem zwykle mniej szybkostrzelną bronią niż kiedyś, co z kolei wymusza często zupełnie inną taktykę. Mimo wszystko, to jednak właśnie tryb sieciowy, jest bez wątpienia najmocniejszą stroną tego tytułu. Powiadam Wam – dzięki multi ta gra naprawdę dugo się Wam nie znudzi !

 


Czytając ten tekst może odniesiecie wrażenie, że World at War jest grą złą. Wprost przeciwnie! Nowy CoD daje masę radości, gra się naprawdę świetnie i tytuł jest jak najbardziej wart kupienia. Tylko po prostu mogliśmy spodziewać się czegoś więcej. W porównaniu do przytaczanej już dziesiątki razy Modern Warfare, ten tytuł jest po prostu słaby. Nie ma już tego klimatu, nie potrafi tak zaskakiwać, wiele zadań jest mocno wtórnych i oklepanych. Gra cierpi też cięgle na największą bolączkę serii – jest strasznie krótka; tryb single starczy nam na zaledwie osiem, maksymalnie dziesięć godzin zabawy. Na szczęście jest też multi, lecz fakt pozostaje faktem... Przyczepić się też można do sporej niestabilności gry, która potrafi wyłączyć się w najmniej odpowiednim momencie. Pochwalić za to trzeba dosyć niskie wymagania sprzętowe.
Na koniec pozostaje nam tylko pomarzyć czym mogłoby się stać Cod WaW gdyby zrobili, to ludzie odpowiedzialni za„czwórkę”. Niemniej jednak kupujcie - lepszej gry na rynku obecnie po prostu nie ma!

Naszym zdaniem
Gra Call of Duty powraca i od razu podbija serca wszystkich maniaków serii. Wprawdzie najnowsza cześć serii nie jest może tak dobra jak perfekcyjne Modern Warfare,to jednak ciągle daje masę radochy! A jest jeszcze multi...

Nasza ocena

7.5
Zalety
Zalety
  • Ogromna grywalność
  • Ciekawe misje
  • Masa akcji
  • Całkiem niezła grafika
Wady
Wady
  • Czasami zbytnio brutalna
  • Liniowa i wrednie oskryptowana rozgrywka
  • Nie zaskakuje już tak jak kiedyś
  • Krótka, oj krótka
  • Ma problemy ze stabilnością
Skomentuj!

Komentarz został zapisany pomyślnie.

Komentarze

  • Strasznie nie podobał mi się CoD5..Za najlepszą z serii uważam CoD4 a zaraz po niej CoD1.Mają strasznie wciągający multiplayer, który zresztą każdemu polecam! :)
    PoP_Gniezno17 stycznia 2009
    Strasznie nie podobał mi się CoD5..Za najlepszą z serii uważam CoD4 a zaraz po niej CoD1.Mają strasznie wciągający multiplayer, który zresztą każdemu polecam! :)
  • Może i jest dobra, ale ja chciałem zagrać w CoD, a nie w MoH... Serio, wolę pierwsze Cod. Poza tym zmienili by tło misji, chętnie bym zagrał jakieś misje wojny Fińsko - Radzieckiej na przykład. Bo tu znowu Reichstag na końcu, co jest trochę oklepane.
    Kane7 stycznia 2009
    Może i jest dobra, ale ja chciałem zagrać w CoD, a nie w MoH... Serio, wolę pierwsze Cod. Poza tym zmienili by tło misji, chętnie bym zagrał jakieś misje wojny Fińsko - Radzieckiej na przykład. Bo tu znowu Reichstag na końcu, co jest trochę oklepane.
  • Na pewno zagram w kolejną odsłonę serii. Wygląda na to, że największą wadą gry jest jej długość. Nic dziwnego, że twórcy chcą ukazać brutalność wojny, gdyż np. po grze w pierwszą część nie jeden gracz miał ochotę wziąć karabin i ruszać na front, tak cudownie i łatwo się grało i mordowało… Z recenzji nie dowiedziałem się, czy są jakieś przerywniki filmowe i jak są one wykonane . Ogólnie gra wygląda w porządku a słabe AI to niestety bolączka większości obecnych gier…
    ArtiS7 stycznia 2009
    Na pewno zagram w kolejną odsłonę serii. Wygląda na to, że największą wadą gry jest jej długość. Nic dziwnego, że twórcy chcą ukazać brutalność wojny, gdyż np. po grze w pierwszą część nie jeden gracz miał ochotę wziąć karabin i ruszać na front, tak cudownie i łatwo się grało i mordowało… Z recenzji nie dowiedziałem się, czy są jakieś przerywniki filmowe i jak są one wykonane . Ogólnie gra wygląda w porządku a słabe AI to niestety bolączka większości obecnych gier…
  • Ktoś się myli w postach po niżej. Gra jest według mnie dobra troszkę nie dopracowana ale to już szczegół. można by powiedzieć ze w CoD4 za dużo poniosła ich fantazja a piątka to przeciesz II wojna
    joker55857 stycznia 2009
    Ktoś się myli w postach po niżej. Gra jest według mnie dobra troszkę nie dopracowana ale to już szczegół. można by powiedzieć ze w CoD4 za dużo poniosła ich fantazja a piątka to przeciesz II wojna
  • Call of Duty 5 jest najgorszą częścią z serii. Nie umywa się w ogóle do CoD4 który jest niesamowity :)
    GameMAster7 stycznia 2009
    Call of Duty 5 jest najgorszą częścią z serii. Nie umywa się w ogóle do CoD4 który jest niesamowity :)
  • Z trudem przeszedłem tę grę. Przypomina bardziej MoH niż CoD, a to wielka wada. Skryptowanie w tej części wała o pomstę do nieba. Prosty przykład: Prowadzę oddział i nagle moim oczom ukazuje się rozległa polana. Zatrzymuje się, bo coś mi tu śmierdzi, obserwuję okolicę i przepełnia mnie niepokój. Postanawiam wezwać przez radio wsparcie lotnicze albo artyleryjskie (już nie pamiętam) i ostrzelać teren. Wkrótce po tym ukryte na zdewastowanym terenie japońce pojawiają się i wyskakują nienaruszeni na moich żołnierzy. Głupota i zabijanie kreatywności.Najlepszy motyw w grze to Nazi Zombies. Cała reszta do kosza. Treyarch może buty czyścić IW jak na razie. Bo wszystkie poprzednie części były lepsze od World at War, nie tylko Modern Warfare.
    kane6 stycznia 2009
    Z trudem przeszedłem tę grę. Przypomina bardziej MoH niż CoD, a to wielka wada. Skryptowanie w tej części wała o pomstę do nieba. Prosty przykład: Prowadzę oddział i nagle moim oczom ukazuje się rozległa polana. Zatrzymuje się, bo coś mi tu śmierdzi, obserwuję okolicę i przepełnia mnie niepokój. Postanawiam wezwać przez radio wsparcie lotnicze albo artyleryjskie (już nie pamiętam) i ostrzelać teren. Wkrótce po tym ukryte na zdewastowanym terenie japońce pojawiają się i wyskakują nienaruszeni na moich żołnierzy. Głupota i zabijanie kreatywności.Najlepszy motyw w grze to Nazi Zombies. Cała reszta do kosza. Treyarch może buty czyścić IW jak na razie. Bo wszystkie poprzednie części były lepsze od World at War, nie tylko Modern Warfare.
Co myślisz o:

Niespełnione oczekiwania

7.8
zagłosuj!
głos oddany!
Reklama